Bulgot pod miastem
Po niedzielnej nawałnicy przez co najmniej kilka dni będą usuwane szkody.Takiej ulewy, jaka przeszła nad Łodzią w niedzielę, nie notowano od kilku lat. W ciągu pięciu i pół godziny prawie 40 litrów wody spadło na każdy metr kwadratowy miasta. Tyle wody płynęło ostatnio łódzkimi kanałami podczas powodzi w 1997 roku.
– Nie pamiętam, żeby woda wypływała z kanałów wprost na ulice – usłyszeli?my od mistrza w wydziale kanalizacji ZWiK.
– Pod ci?nieniem wody unosiły się kilkudziesięciokilogramowe włazy do kanałów i dudniły jak pokrywki na garnkach. Woda w kanałach bulgotała jak w czajniku.Jak obliczyli meteorolodzy, w niedzielę od godz. 14.30 do 20 na każdy metr miasta spadło 36,5 litra wody, a przez całą dobę ponad 43 litry. Całkowicie zostało zalane skrzyżowanie Strykowskiej z Wojska Polskiego i Telefoniczną. Woda stała pod wiaduktami na Drewnowskiej i w al. Piłsudskiego. Strażacy i dziesięć ekip inżynierii usunęli ponad 150 rozlewisk. Niektóre musieli usuwać kilkakrotnie. Na ul. Telefonicznej przy ul. Doły deszcz rozmoczył skarpę na poboczu. Zwały ziemi zablokowały pół jezdni.
– Żaden kanał nie przełknie takiej ilo?ci wody, zwłaszcza że ?mieci zapychały studzienki – powiedział nam Jerzy Kacperski z wydziału wodociągów. Do kanałów dostały się setki ton piachu, mułu i zanieczyszczeń. Trzeba je będzie usuwać.
– Pracy wystarczy na co najmniej kilka dni – dodał.Przez tydzień pracować będą fachowcy w administracjach. Od niedzielnego wieczora inżynier miasta zanotował prawie 200 interwencji – głównie zalania mieszkań i piwnic. Wczoraj przez cały dzień strażacy pompowali wodę z piwnic, m.in. z klubu sportowego „Społem” i Pałacu Młodzieży przy ul. Moniuszki.
W Administracji Domów Mieszkalnych przy al. Piłsudskiego odebrano 28 zgłoszeń zalania mieszkań, głównie przez dach i przewody kominowe. Na osiedlu „Konstytucyjna” w dziesięciu domach woda dostała się do mieszkań. Naprawa i likwidacja skutków ulewy będzie trwała kilka dni. W obu administracjach takiej liczby przecieków nie notowano jeszcze w tym roku, a ulewnych deszczów przecież nie brakowało.